poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział 3




 Nastał nowy dzień, a pogoda była przepiękna. Lecz dla członków zespołu nie zaczął się on rewelacyjnie. Valentina nie zauważona przez nikogo kręciła się po kuchni. Nagle usłyszała nieco nieprzyjemne słowa, dochodzące bezpośrednio z salonu.
  - Do jasnej cholery! Czy was kurwa Bóg opuścił?! - Darł się Duff. - Miał być jeden Jack Daniels, a

nie do chuja 6 butelek! Kurwa do usranej śmierci byście chlali!
 - Ja pierdole, wyluzuj się chłopie. Przecież żeśmy nic nie zrobili!- Zawołał upity perkusista.

     W tej samej chwili rozległ się donośny dźwięk dzwonka do drzwi. McKagan pośpiesznie zbiegł po schodach. Otworzył drzwi, a w nich ujrzał starszą Panią Broot, z domu z naprzeciwka.
   - Panie! Co Pan sobie wyobraża?! Zachowujecie się jak dzicz afrykańska! Niech Pan zobaczy co te łachudry robiły w nocy! Jeździli moim samochodem - Krzyczała staruszka wskazując swój dom.
 Był on w opłakanym stanie. W jednym z wybitych okien znajdowała się kanapa, dach był powbijany papierem toaletowym. Na chodniku przed domem leżał znak drogowy. Samochód Państwa Broot był cały poobijany, a ściany domu zapisane były wulgarnymi słowami. Duff po ujrzeniu domu złapał się za głowę, wyrywając sobie włosy. Bardzo przeprosił sąsiadkę i powiedział, że zajmie się tym później - co oznaczało wieczność. Zamknął drzwi. Był niewyobrażalnie wkurwiony, sam nie wiedział jak ma do nich przemówić. Nabrał powietrza o głośno je wypuścił. Pośpiesznym krokiem wbiegł do salonu.
    - Kto to był? Znowu jakaś dziwka?- Roześmiał się Axl, wyciągając z kieszeni spodni paczkę Mallboro.
   - Może się domyślicie jak zobaczycie to!- Wykrzyknął Duff podchodząc do okna i wskazując na dom sąsiadów.
   - Ach to! Zajebiście się jeździło tym cackiem, nie?- Spytał wokalista przenosząc wzrok na pijanych przyjaciół.
   - Może i fajnie, ale prosiłem! Żebyście nie wpakowali się tej nocy w jakieś kłopoty. Ale jak się kurwa mówi i tłumaczy, to wy nie rozumiecie nic do cholery ! - Wściekał się basista krążąc po pokoju i klnąc. - Jak wy macie zamiar to naprawić? I jak w ogóle zdołaliście wybić okno kanapą?!
   - Stary. Było , minęło i po sprawie.- Wymamrotał Saul zapalając papierosa.
   - Jasne najlepiej zostawić wszystko w moich rękach! Dobrze, że teraz mamy w tym domu choć jedną normalną osobę. Właśnie! Ciekaw jestem, czy Valentina już wstała.- Dodał Duff idąc w stronę pokoju, w którym wczoraj spała dziewczyna.

 Zapukał więc delikatnie w drzwi, przykładając ucho do ich powierzchni. Czekał na odpowiedź, ale jej nie uzyskał.
   - Valentina? Śpisz? - spytał McKagan. -Valentina?- Zawołał głośniej.
   - Jestem w kuchni!- krzyknęła.
   - Poczekaj już schodzę do Ciebie!

  Gdy blondyn przekroczył próg drzwi kuchennych ujrzał jak dziewczę kładzie na stół tackę, z gorącą herbatą oraz omlety polane pysznym sosem toffi. Niezauważony przez dziewczynę postanowił skosztować śniadania. Wyciągając rękę, aby wziąć jeden kawałek, poczuł jak jego dłoń obrywa ścierką.
     - Nie dotykaj! Poczekaj aż reszta przyjdzie.- Zaśmiała się spoglądając chłopakowi prosto w oczy.
     - Ała! No dobrze poczekam, ale obawiam się że sami nie będą w stanie zejść po schodach.- Roześmiał się.
   - Axl, Izzy, Saul, Steven! Śniadanie!- Wrzasnęła siadając do stołu.
   - O której wstałaś?-  spytał opierając się o blat kuchenny.
   - 6 rano. A coś nie tak?
   - Nie, nie skąd! Tak tylko pytam.
   - Aaaaa! Żarcie!- Wywrzeszczał Rose, zjeżdżając po obręczy schodów.
   - Nie jakieś tam "żarcie", tylko bardzo smaczny posiłek. - Oznajmił Duff.
  Po niecałych dwóch minutach przy stole zasiedli już wszyscy członkowie zespołu oraz Valentina. Chłopcy zajadali się omletami z rumieńcami na twarzy. Nagle dziewczyna poruszyła temat dzisiejszej awantury.

   - To była dziś rano wasza sąsiadka?- Spytała
   - Tak, przesadzili nieco z alkoholem.- Wypowiedział Duff rzucając zimne spojrzenie na kumpli.
   - Tak też myślałam.- Zachichotała.
   - Czy nie będziesz miała nic przeciwko jeśli na 4 godziny zostawimy Cię samą w domu?- Spytał Slash mieszając łyżeczką herbatę. Nie on przywykł do picia innych rzeczy o prócz alkoholu, ale z uprzejmości zatopił wargi w napoju.
   - Absolutnie. A czemu miałabym mieć?
   - Slash! Po chuj mamy gdzieś dzisiaj jechać?!- Krzyknął Axl wypluwając na stół zawartość kubka.
   - Po nowe pałeczki dla Stevena i dla mnie po gitarę.
   - Aaa no tak dziś wtorek! Łiiii jedziemy na zakupy!- Piszczał perkusista stukając o talerz sztućcami.
   - Przy okazji kupimy coś Tobie. - Rzekł Duff puszczając oczko do brunetki.
   - Ależ naprawdę nie trzeba.- Prosiła wycierając kąciki ust po sytym posiłku.
   - Trzeba, trzeba. I koniec dyskusji.- Zaśmiał się basista, stawiając na swoim.


Po smacznym śniadaniu chłopaki poszli na miasto na większe zakupy. Valentina skorzystała z okazji
i zrobiła to co każda kobieta zrobiłaby z brudem. Z całego domu poznikały wszelkie puste butelki, wypalone papierosy, a także pudełka po nich. W każdym pokoju zostały pościelone łóżka, pozamiatane podłogi, powycierane kurze, poukładane ubrania i inne tego typu rzeczy. Jej największe wyobrażenia i starania przerósł pokój Axla. Z trudnością otworzyła drzwi, które zawalone były kupą ubrań i śmieci. Po podłodze walały się przeróżne kartki, komiksy a nawet niegrzeczne gazety. Biurko, o ile można by to tak nazwać było w opłakanym.
 Jeszcze niech na to wszystko nasra.- pomyślała zbierając z podłogi resztki obiadu. W miarę jej możliwości pracownia, w której Rose komponował wyglądała nareszcie przyzwoicie. Dziewczyna wyprała również brudne ubrania i pozmywała talerze. Duża ośmioosobowa kanapa w końcu odzyskała dawny połysk. Okna znów były czyste i przejrzyste

W tym samym czasie chłopcy głowili się nad zakupami dla dziewczyny:
 
  - Ona woli z pewnością dziewczęce rzeczy Izzy!- Wybełkotał Axl wskazując na wystawę w sklepie. Znajdowały się tam obcisłe i niezbyt grzeczne ubrania.
  - Nie będzie chodziła jak prostytutka idioto!- Popatrzył jak na głupka Stradlin i pycnął go po baniaku.
  - Ale musicie przyznać, że wyszło by to na dobre.- Zarechotał jak pajac wokalista.
  - Ooo tak.- Pomarzyli wszyscy o prócz basisty spoglądając na wystawę.
  - O NIE! NIE MA MOWY! Kupimy normalne ubranie, w którym chodzi normalna dziewczyna.
  - Niech Państwo się w końcu zastanowią.- Narzekała sklepowa przygaszając już trzeciego papierosa.
  - Poprosimy więc te dwie sukienki, dwie pary tych spodenek dżinsowych i trzy koszulki. Jedna niech będzie z logiem Sex Pistols,
druga z Ramones a trzecia z..., a niech będzie Metallica. - Recytował Duff wskazując kolejno na wybrane rzeczy.
  - Aaa bielizna?- Zaśmiał się Saul, obrywając przy tym od Stevena.
  - Hmm myślę, że z kosmetykami i tym poradzi sobie sama, idioto.- Wymamrotał Pan Adler.
   Gdy zakupy zostały już zrobione cała piątka udała się do domu. Czekał już tam na nich smaczny obiad, który przyrządziła Valentina. Kiedy Izzy zapukał do drzwi, dziewczyna szybko otworzyła je witając ich z radością. Jak basista tylko ją zobaczył wręczył jej ubrania i prostokątne, dość duże opakowanie. Uszczęśliwiona dziewczyna po chwili wisiała już na jego szyi. Podziękowała dając każdemu soczystego buziaka w policzek. Gdy tylko przekroczyli wejście nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli:
 
  - T-tu jest po-po-porządek!- Krzyknął uradowany Duff padając z wrażenia na kolana.
  - Tak jest porządek.-Uśmiechnęła się dumnie.

 Izzy, McKagan, Saul, Axl oraz Steven pobiegli na górę, a Valentina śmiejąc się poszła za nimi. Stała na korytarzu drugiego piętra i słuchała jak zdziwieni chłopcy latają niczym idioci po pokojach. W końcu wszyscy na raz wybiegając z różnych pomieszczeń, prosto na hol wrzasnęli:
  - WOW! Tu jest czysto! I wszystko lśni!- Bełkotali zdziwieni szeroko otwierając buzie.
  - Chciałam żebyście byli zadowoleni, a więc chyba się spisałam?- Powiedziała nieśmiało.
 Nagle Duff gwałtownie zerwał się, wziął dziewczę na ręce i okręcił się parę razy wokół własnej osi. Szepnął w ten sposób że jego wargi dotykały jej uszu:
  - Nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczny, że sprzątnęłaś ten pierdolnik. Jakoś Ci to wynagrodzę. I odstawił ją delikatnie na ziemię. Ona zaś pogoniła chłopaków na obiado-kolację. Wkródce na korytarzu zostali już tylko oni we dwoje.
- Wiesz, chciałem żebyś mogła robić to co kochasz, więc otwórz proszę tę dużą paczkę. Powinno Ci się spodobać.- Dodał obejmując ją,  kręcąc na palcu jej ciemne, brązowe włosy i wpatrując się w jej oczy.
Otworzyła prezent i ujrzała 4 dość duże putna, farby olejne, 10 sztuk różnych pędzelków oraz terpentynę. Uradowana widokiem tych wszystkich rzeczy rzuciła się na chłopaka, aby go jeszcze mocniej przytulić. Lecz skończyło się to upadkiem na podłogę. Zaczęli się głośno śmiać, popatrzyli na siebie i nagle chłopak wpił się w jej lekko czerwone usta. Leżeli tak dłuższą chwilę. Ręce Duffa powędrowały na biodra Valentiny. Nagle basista podparł się na łokciach prosto nad nią, spojrzał jej głęboko w oczy.
  - Ja... Chciałem ci powiedzieć, że możesz mi zaufać. Ja wcale nie chcę cię skrzywdzić. Być może wyglądam groźnie, ale jestem inny. Gdybyś miała jakiś problem, to wiedz, że możesz się na mnie liczyć.
- To miłe ale ja...- nie wiedziała co ma o tym myśleć.
 W tym właśnie momencie wbiegł na górę Axl, stanął jak wryty i po chwili powiedział sam do siebie: " Boże co ten Izzy sprzedaje? Te dragi to jakieś pokurwione debilstwo!". Po czym rzucił się na kanapę z wielkim hukiem i zasnął wyczerpany dzisiejszymi zakupami.
 Kiedy tak obydwoje dalej razem leżeli na podłodze, w drzwiach zagościli: Stradlin, Popcorn i Slash.

  - Suń tą dupę przepasiona świnio! Zasłaniasz mi tym swoim kapelusikiem!- Wrzeszczał Steven usiłujący cokolwiek zobaczyć zza cylindra Saula.
  - Zamknij się bo ich spłoszysz.- Wyszeptał Izzy, zasłaniając pośpiesznie usta, wkurzonemu perkusiście.

Duff i Valentina poderwali się żwawo z podłogi. Adler i dwoje gitarzystów zaniemówiło z wrażenia po czym Stradlin wydukał:

- Masz coś czerwonego tu, tu i jeszcze na... całym ryju.- wskazywał błądząc palcem po całej twarzy blondyna.

------------------

*Axl*

   - Ej widziałeś to stary?- spytałem.
   - A że to na korytarzu? Będą razem.- stwierdził Izzy obojętnym tonem. Siedzieliśmy razem w salonie przy alkoholu.
   - Ale jak on się zakocha...- namyślałem się.- To koniec. Nie będzie widział świata po za nią.- zmartwiłem się nieco.
   - Już nie widzi. Przecież on na nią patrzy jak na anioła.- Dodał. Faktycznie ostatnio nie pije ani nic. Kurwa aż tak mu się podoba? Do pokoju weszła reszta i temat już prysł.

---------------


-Ty debilu! Może się wreszcie nauczysz, że nie można skakać po łóżku w zabłoconych butach?! - warknął ktoś donośnym głosem. Duff. -Boże! Jak z małym dzieckiem! Izzy! Zróbże coś!
-A weź spierdalaj.
 Zły McKagan położył nogi na zagłówku krzesła,
co sprawiło że kopnął pijanego Stradlina mocno w
głowę. Ten krzyknął coś po czym zasnął i zsunął się na podłogę. Slash usiadł na pustym krześle, wyprzedzając Axla. Wnerwiony wziął ze stolika połamaną szklankę i rzucił nią w Saula. Ten, zszokowany spadł z krzesła wprost na gitarzystę, wbijając mu ostrogę z butów wprost w tyłek.  Stradlin pisnął donośnie.
  - Boże! Izzy! Czemu się drzesz, jak zarzynana świnia?- jęknął Axl.
  - Bo ta ciężka, upita krowa wbija mi ostrogę w dupę!-odwarknął, zgrzytając zębami.
  - Haha! Karma skurwysynie!- Zachichotał basista.
  - O właśnie kurwa! Chce mi się jeść!- wrzasnął Steven.
  - Żyje wśród idiotów. - Popatrzył na perkusistę poirytowany Duff po czym przyczołgał się do swojej sypialni. Całkiem zapominając, że śpi tam Valentina. Położył się i zasnął tuż obok dziewczyny.

_________________________________

Jakoś udało mi się dodać nowy rozdział i mam nadzieję że spodoba się on czytelnikom :) Dziękuję za jak na razie dobre opinie :) Przepraszam te osoby, które nie lubią wulgaryzmów, ale bez tego opowiadanie byłoby nudne ;) Sama nie toleruję bluźnierstw. / Duffowa.
Ps. Nowy rozdział dodamy dopiero, jak będzie 20 komentarzy! Dziś albo jutro pojawi się nowy szablon oraz zakładka ,,Bohaterowie'' . / Mrs. Brownstone

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie piszesz :) Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział !
    just-me-wika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! :) Ej ludzie komentować, ja chcę następny xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli będzie 14 komentarzy będzie nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skomentowałam i został usunięty, więc po co? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedy będzie 4 rozdział? już nie mogę się doczekać !

    OdpowiedzUsuń