Dnia 25 czerwca 1987r. odmienił się los pewniej dziewczyny. Była ona średniego wzrostu brunetką o prawie czarnych oczach, z pochodzenia francuska. Cicha i skryta osoba, mająca dużo problemów. Uwielbiała jazdę konno oraz sztukę, a najbardziej obrazy olejne na płótnie, czasem też rysowała . Kochała czytać i śpiewać. Taka była Valentina Greece. Jej rodzice umarli, a znajomi i rodzina, w tak trudnej sytuacji odwrócili się od niej. Nie miała nikogo komu mogłaby się zwierzyć. Od dziecka ciągnęło ją w rodzinne strony jej ojca. Nie miała wyboru i przeprowadziła się właśnie tu. Utrzymywała się jedynie z pieniędzy, które zarabiała na ulicach, gdzie sprzedawała swoje dzieła. Codziennie wracając do domu, czyli do starego, poniszczonego mieszkania znajdującego się w jednej z ciemnych uliczek Los Angeles miała nadzieję, że następny dzień będzie lepszy...
Pewnego wieczoru gdy 18-latka wracała z pracy jakiś mężczyzna zaczął ją zaczepiać i
wypytywać, czy chciałaby iść z nim i jego kumplami na imprezę. Ona
z gniewem zaprzeczyła. Nie spodobało się to wysokiemu natrętowi więc
uderzył dziewczynę w twarz, po której lada chwila zaczęły płynąć łzy.
Siła uderzenia była tak wielka, że Valentina straciła na chwile
przytomność. Sprawca tego zdarzenia ukradł jej walizkę zawierającą
obrazy, oraz torebkę, w której znajdowały się między innymi: dowód osobisty, klucze, portfel i komórka. Minęła godzina kiedy Valentina zaczęła odzyskiwać resztki siły i przytomności. Owijając się w płaszcz zanurzyła twarz w swych zimnych, drżących dłoniach. Biedna dziewczyna siedziała samotnie na chodniku, cicho płacząc. Nikt nie zwrócił na nią nawet najmniejszej uwagi z wyjątkiem jednego chłopaka który akurat tam tędy przechodził.
wypytywać, czy chciałaby iść z nim i jego kumplami na imprezę. Ona
z gniewem zaprzeczyła. Nie spodobało się to wysokiemu natrętowi więc
uderzył dziewczynę w twarz, po której lada chwila zaczęły płynąć łzy.
Siła uderzenia była tak wielka, że Valentina straciła na chwile
przytomność. Sprawca tego zdarzenia ukradł jej walizkę zawierającą
obrazy, oraz torebkę, w której znajdowały się między innymi: dowód osobisty, klucze, portfel i komórka. Minęła godzina kiedy Valentina zaczęła odzyskiwać resztki siły i przytomności. Owijając się w płaszcz zanurzyła twarz w swych zimnych, drżących dłoniach. Biedna dziewczyna siedziała samotnie na chodniku, cicho płacząc. Nikt nie zwrócił na nią nawet najmniejszej uwagi z wyjątkiem jednego chłopaka który akurat tam tędy przechodził.- Hej, mogę ci jakoś pomóc?- spytał schylając się nad Valentiną.Odpowiadała mu tylko cisza. Usiadł więc na mokrym chodniku tuż obok dziewczyny i spytał ponownie.
- Nie powinno cię to obchodzić... - Wypowiedziała ocierając łzy. Nie była ona w stanie dostrzec twarzy chłopaka w ciemności.
- Ej, spokojnie. Chce ci tylko pomóc i zabrać z tego okropnego miejsca. - Powiedział ciepłym głosem podając rękę, a to spowodowało, że artystka postanowiła zaryzykować. Gdy już pomógł jej wstać okrył dziewczynę swoją czarną skórzaną kurtką. Kiedy tak razem szli w świetle latarni dostrzegła ubiór mężczyzny. Blondyn był strasznie wysoki, miał na sobie teraz tylko czarne skórzane spodnie, glany z czerwonymi sznurówkami i niechlujnie założony, także czarny T-shirt Led Zeppelin.
Nagle zatrzymał się koło drzwi do pobliskiego baru i otworzył je dziewczynie szerokim uśmiechem na twarzy. Kiedy znaleźli się już w ciepłym i suchym miejscu o przyjemnej atmosferze usiedli przy stoliku, który stał w głębi pomieszczenia. Chwilę później do stolika podbiegł kelner, ukłonił się grzecznie, zmierzył wzrokiem chłopaka oraz zmarzniętą dziewczynę i spytał co podać.
- Na co masz ochotę?- Zapytał miłym głosem,licząc przy tym na odpowiedź.
- Może być pizza... - Odpowiedziała słabym głosikiem, wtulając się w skórzaną, bordową kanapę i patrząc śpiącymi oczyma na deszcz za oknem. Mężczyzna przyjął zamówienie i za około 20 minut był już z powrotem z pulchną, pysznie pachnącą pizzą. Dziewczyna ani razu nie spojrzała na twarz chłopaka, lecz gdy podano danie, uczyniła to. Przeżyła jeszcze większy szok po tym co ujrzała.
- D-Duff Mc-McKa-Kagan? - wyjąkała przestraszona, patrząc na niego dziwnym wzrokiem.
- Ciiii. Tak to ja.- Wstał pośpiesznie, nachylając się nad stołem położył szybko palec na bladych ustach dziewczyny i uśmiechnął się dyskretnie. Poczekał aż dziewczyna się uspokoi, gdy to zrobiła usiadł z powrotem na swoim miejscu.
- A-ale jak to mo-możliwe? To nie-nie co dzienny widok spotkać taką gwia-gwiazdę i w dodatku siedzieć z nią przy je-jednym stole.
- Może nie codzienny, ale jestem tu dlatego żeby Ci pomóc. Opowiedz mi trochę o sobie. Jak się nazywasz, bo jeszcze nie miałem okazji poznać twojego imienia- Powiedział, wtykając sobie kawałek pizzy do buzi.
- Nazywam się Valentina Greece, mam 18 lat, moi rodzice oni... oni...- I w tym momencie znów jej twarz pokryły łzy.
- Nie żyją? - Przejął się Duff i skocznym ruchem przysiadł się do dziewczyny obejmując ją i całując w czoło.- Nie martw się, wszystko się ułoży. A teraz proszę, mów dalej.- Powiedział ocierając jej łzy.
- Na co dzień zarabiam na ulicach tego miasta rysując i malując obrazy. Ludzie w Paryżu ich nie doceniali więc byłam zmuszona przylecieć tu.
- W Paryżu? - Zdziwił się McKagan. Lekko go przytkało.
- Tak, tam się urodziłam i żyłam parę lat. Moja mama pochodziła z Francji a ojciec właśnie stąd. To dlatego biegle mówię w tym języku. Po ich śmierci przeprowadziłam się do Los Angeles. Od 3 lat mieszkam tutaj. Rodzina i znajomi zostawili mnie samą. Musiałam kupić mieszkanie, nawet to najtańsze i najwilgotniejsze, ale żeby był chociaż dach nad głową. Uwielbiam jeździć konno, lecz nie mam aż tylu pieniędzy na własnego konia. Po tym wszystkim co dziś przeżyłam, straciłam również walizkę z moimi obrazami oraz torebkę w której znajdywały się klucze, dowód, pieniądze i inne rzeczy. Więc nie mam gdziemieszkać i nie wiem co teraz się ze mną stanie... I to tydzień przed moimi urodzinami! - Oznajmiła brunetka jeszcze mocniej wtulając się ze łzami w basistę.
- Nie pozwolę żebyś sama szlajała się po ulicy. Dziewczyna piękna, mądra i utalentowana nie może tak żyć. A jeśli mogę wiedzieć, co malujesz?- Chciał zmienić temat żeby już jej nie dołować.
- Głównie pejzaże, choć czasem lubię malować i rysować portrety.
- Hmmm. Jesteś nad wyraz silną osobą wiesz? Może i cichą oraz skrytą ale jesteś wielka duchem, umiesz walczyć. Podoba mi się to.- uśmiechnął się zadziornie.
- Ja natomiast nie mogę uwierzyć w to, że rozmawiam z członkiem zespołu Guns N' Roses. - puściła mu oczko.
- Więc musisz uwierzyć. - uśmiechnął się Duff.- Wiesz po tym wszystkim co opowiedziałaś zasugeruję ci jedno.- przemówił.- Miałaś dużo szczęścia w mieście takim jak to. Mogłaś zostać dziwką bądź mógł cię ktoś zgwałcić.- przyznał głaszcząc jej mokre włosy.
Rozmowa obojga trwała zaledwie 2 godziny, a basista już na brał do niej pozytywnych uczuć. Dla niego wyróżniała się totalnie z tłumu tych innych pospolitych panienek. Coś było w niej czego nie mógł rozgryźć.
- O nie! Jest już 11 w nocy.- Wykrzyknęła patrząc na zegarek.- Przepraszam że zabrałam ci tyle czasu Duff.- wstała pośpiesznie.- Muszę już lecieć.
- Stój! Gdzie pójdziesz? Nie masz teraz niczego ani nikogo oprócz mnie. - Wytłumaczył chłopak łapiąc ją za rękę i z uśmiecham zaczął zachęcać dziewczynę, aby udała się z nim do jego domu. Duff nie dał za wygraną i dalej namawiał dziewczynę co skończyło się sukcesem z jego strony. Wyszli więc z baru i ruszyli w stronę siedziby GN'R.
_________________________
No to ja zacznę ;) Jestem Mrs. Browstone ;) Odpowiadam tu za korektę i dodawanie rozdziałów, czasem też daje pomysły Duffowej, która piszę rozdziały ;) Hymm, mamy po 14 lat, i żeby kurwa nie było, nie jesteśmy jakimiś popierdolonymi gimbuskami, które robią wszystko dla lansu ;) No więc może na razie jest mało wulgarnie i Guns'owo ale to się zmieni ;) Znamy się w rzeczywistości z Duffową, baa, jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami ;) Zaczęłyśmy od Rozdziału, bo prologi są głupie ;D Kolejny rozdział planuje dodać jak będzie chociaż 5 komentarzy ;) Już napisane jest z 11 ;) Jeśli ci się podoba, to wpisz się do obserwowanych, napisz komentarz chociażby ,, czytam, podoba mi się, czekam na więcej'' . Tyle wystarczy ;) No to do zobaczenia za 5 komentarzy ;)
Ps. Następnym razem poproszę Duffową aby coś napisała o sobie ;)



Kompletnie mi się nie podoba. Jest tu wciąż wykorzystywany schemat na różnych polskich blogach: dziewczyna jest osierocona, wyjeżdża do dużego miasta. Na ulicy, gdy akurat przytrafi jej się coś złego, spotyka sławnego muzyka / aktora / dziennikarza, który jej pomaga. Serio, to już było!
OdpowiedzUsuńPolecam zaopatrzyć się w słowniki. Znalazłam sporo błędów, które wymienię po kolei poniżej. Nurtuje mnie jeszcze pewna rzecz... Czy młody mężczyzna, który ma 23 lata (zakładając, że Duff w opowiadaniu, jak i w prawdziwym życiu, urodził się w 1994 roku) może zostać nazwany "chłopakiem"? Nijak mi to nie pasuje...
- - -
Błędy:
" Pewnego wieczoru,gdy wracała z pracy jakiś mężczyzna zaczął ją zaczepiać i wypytywać czy chciałaby iść z nim i jego kumplami na imprezę. Ona z gniewem zaprzeczyła. Nie spodobało się to wysokiemu, natrętnemu mężczyźnie więc uderzył dziewczynę w twarz, po której lada chwila zaczęły płynąć łzy. Siła uderzenia była tak wielka, że dziewczyna straciła na chwile przytomność."
| brak przecinka po "gdy wracała z pracy" | powtórzenia słów "mężczyzna" i "dziewczyna" |
"Sprawca tego zdarzenia ukradł jej walizkę zawierającą obrazy oraz torebkę w której znajdowały się między innymi: dowód osobisty, klucze, portfel i komórka"
| brak przecinka po "oraz torebkę" (przed słowem "który", "która" itp. STAWIAMY PRZECINEK) |
"- Nie powinno Cię to obchodzić..."
| są to tylko dialogi bohaterów, więc słowa "cię", "ciebie", "twój" piszemy z małych liter |
"Dziewczyna ani razu nie spojrzała na twarz chłopaka, lecz gdy podano danie uczyniła to."
| brak przecinka po "podano danie" |
" - A-ale jak to mo-możliwe? To nie-nie codzienny widok spotkać taką gwia-gwiazdę i w dodatku siedzieć z nią przy je-jednym stole."
| "niecodzienny" piszemy razem, nie oddzielnie |
"Nagle zatrzymał się koło drzwi do pobliskiego baru i otworzył je dziewczynie z szerokim uśmiechem na twarzy. Kiedy znaleźli się już w ciepłym i suchym miejscu o przyjemnej atmosferze usiedli przy stoliku, którystał w głębi pomieszczenia."
| Co oznacza słowo "którystał"? |
Być może pominęłam jeszcze jakieś błędy...
Dziękuje za konstruktywną krytykę ;) I za pokazanie błędów. Błędy typu którystał zostały spowodowane tym, że nie mogłam dobrze ustawić czcionki i wszystko mi się zlało ;) Błędy już poprawiam :) . Na razie może się nudno zapowiada, ale później wkroczą narkotyki, dziwki i inne takie ;)
UsuńPozdrawiam , Mrs. Brownstone
Dajcie znać, kiedy pojawi się nowy rozdział (napiszcie komentarz na którymś z moich blogów). Z chęcią go przeczytam... No i mam nadzieję, że poruszycie wyobraźnię i napiszecie coś intrygującego ;)
UsuńDodam też, że obecna czcionka jest dużo lepsza niż ta poprzednia. Ach, jak ja nie lubię tych zawijasów! ;)
Jasne ;) Na początku ta czcionka była spoko, ale już zaczęło cieczko czytać, wiec zmieniłam ;) Rozdział pojawi się pewnie dzisiaj lub jutro. ;) Od razu skomentuje ;)
UsuńMrs. Brownstone ;)
suppper :D ;) pisz dalej *.*
OdpowiedzUsuńNiesamowite ! Czekam na kolejne :*
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :3
OdpowiedzUsuńzaje***te, czekam na NEXT ;D
OdpowiedzUsuńŚWIETNE ! :O
OdpowiedzUsuńzajebiste opowiadanie
OdpowiedzUsuńFajne, dodajcie już kolejny! ^^
OdpowiedzUsuńświetne - kolejny <3
OdpowiedzUsuńOooo.... meega :) Bardzo ładnie piszesz :)))
OdpowiedzUsuńjust-me-wika.blogspot.com
Czekam na następne rozdziały i mam nadzieje, że będzie ciekawiej. :D Obserwuje.
OdpowiedzUsuńhttp://welcome-to-the-black-parade1.blogspot.com/
bardzo ciekawe i pomysłowe,
OdpowiedzUsuńjestem naprawdę zachwycona z tego co przeczytałam
super ;* bd wpadała tu częściej!
OdpowiedzUsuń--------------------------------------------------------------------
http://krolowawlasnychmarzen.blogspot.com/